Pierwsze wybieganie

2014.01.09

Się zbierałem i się zebrać nie mogłem 🙂 A to jedni goście, a to drudzy… i tak jakoś minęło 🙂 Ale już powoli nadrabiam stracony czas i dzisiaj wykonałem w końcu niedzielne wybieganie 🙂

Wg. planu miało być 10 km @ 6:57 min/km, ale ja tak nie lubię. To jest stanowczo zbyt wolno. Może po wykonaniu testu Endomondo trochę podbije tempo.

Początek na złapanie rytmu 6:30. W tym czasie piesek też zawsze zrobi siusiu i się troszkę rozgrzeje 🙂

Kolejne 2 km już nieco lepiej @ 6:21… Delikatnie jeszcze, żeby trochę tętno podbić.

Zmieniając troszkę temat, miałem niezły mętlik w głowie, jeżeli chodzi o trasę 🙂 Na poprzednim mieszkaniu już miałem takie podstawowe dystanse jak 3, 5 czy 10 km obcykane, a tu tylko pętla 4.2 km…  nie chciałem robić 2 kółek + mała rundka, bo to nudne. Wole zapuścić się nieco w miasto, a nie robić kółka 🙂

Tak więc trasa z dzisiejszego biegu wygląda nieco komicznie ;p

Dobra, wracając do tematu, kolejne 2 km trochę szybciej, ale z racji, że to wybieganie nie chciałem wchodzić z pulsem w strefę WB3, ani zbyt długo pozostawać w WB2. W związku z tym wyszło 5:54 i 5:47 min/km.

No, i potem kolejne 5 km już w granicach 6:20…

Zapuściłem się dzisiaj trochę dalej w stronę od centrum i w sumie odkryłem całkiem fajną trasę. Będę musiał to obadać i taką równą 10-kę wymierzyć.

Z takich ciekawszych epizodów to pod koniec (8.5 km) wyłączyło mi się Endomondo ?!? nie wiedzieć czemu, ale sam zakończył trening. Całe szczęście spostrzegłem się po jakiś 400 metrach i odpaliłem ponownie i potem użyłem magicznej opcji „połącz treningi” 🙂

Pogoda dopisała tak średnio. W sumie na początku było całkiem fajnie, jednak ostatnie 2-3 km strasznie wiało i zaczął siąpić deszczyk. Do tego kilka razy zaliczyłem głębszą kałużę, gdzie na początku wydawało się być tylko lekkim zawilgoceniem chodnika, więc w butach już chlupało i zaczęło robić mi się już zimno. Co fakt, pies był w siódmym niebie z tego powodu. Ale po powrocie do domu musiała zaliczyć kąpiel.

Trochę się o nią boję, bo to pierwsze jej wybieganie od jakiegoś czasu, a jak to większe pieski cierpią na bóle w stawach. Ale może nie będzie tak źle…

Acha, puls. Generalnie zgodnie z założeniem: WB1 58%, WB2 33%, pozostałe 9% to rozgrzewka i schłodzenie (trucht generalnie).

Co też warte podkreślenia, cały trening udało się wykonać za jednym razem, bez zatrzymywania się i znacznego zwalniania. Nogi troszkę czuję, ale bez jakiegoś szału jak to się mówi 😀

Podsumowując: 10 km @ 6:16 min/km, średnie tętno 145 (max. 159), wiatr 14 km/h, trasa nieco pijacka ;p

bieg20140109

Tags from the story
, , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.