Mały rekordzik

Po niedzielnym szaleństwie biegowym i perspektywie ciężkiego tygodnia poniedziałek miał być raczej spokojny… Ale jak to bywa, rozsądek przegrał walkę 😉

Nogi jeszcze ciężkie, więc w planie było bardziej spokojne wybieganie, niż mocniejszy akcent. Ale już pierwszy km dał do zrozumienia, że skończyły się czasy, kiedy to luźne biegi byly na granicy 6 min/km 😀

Pierwsze 3 km i praktycznie rowne 15 minut… aż się lezka w oku zakręciła na myśl o tym, że jak zrobie wybieganie takim tempem, to jutrzejsze 2 godziny Fat Burningu skończą się dla mnie zawałem 😉

Szczęśliwie poszedlem po rozum do glowy i kolejne 11 km praktycznie w stałym tempie 5:20 – 5:30 min/km

2014_08_14_23.45.09

Wracając do tematu. Człowiek biega już tyle lat i wciąż bije jakieś swoje rekordy 🙂 Tak bylo i tym razem. 11.37 km w godzinę. Wynika on z tego, iż ostatnio biegałem głównie „dychy” i nie bylo okażji na godzinny trening 😉

Dzisiejszy bieg pokazał, że przygotowania do nadchodzącego półmaratonu idą w bardzo dobrym kierunku i, że jest szansa na dobry wynik (liczę na 1h 50m +- 3 minuty w Ciechocinku)

Dobra, idę się po modlić o cudowne ozdrowienie nóg na jutrzejsze zajęcia 😀

2014_08_14_23.44.24

Tags from the story
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.