Tydzień wybiegań

Ostatni tydzień podsumował bym 3 słowami: dwa dobre* treningi! (* mega bardzo dobre, ale to za dużo słów :))

Można zapytać dlaczego tylko dwa, a nie dorzuciłem jeszcze jednego, może dwóch krótszych biegów? A to dlatego, że już w niedzielę mój pierwszy półmaraton w tym roku. Chciałem sprawdzić jak noga sprawdzi się na zbliżonym dystansie, jaki będzie średni puls i w związku z tym czego spodziewać się i jak planować start. Nie chciałem niepotrzebnie męczyć organizmu.

Rezultat okazał się być nadzwyczaj dobry. Oba treningi po około 17 km w tempie średnim 5:45 min/km. Z tym że pierwszy trening pół na pół 6:00 min/km i 5:30 min/km a drugi tempo raczej jednostajne. Czułem duży zapas podczas obu treningów i nie chcę nic zapeszać, ale planuje atak na swoją życiówkę (równe 1h 45m).

Czy ten plan się powiedzie? W sporcie tak to jest, że można planować, ale start wszystko zweryfikuje. Pogoda, trasa, samopoczucie… dużo zmiennych, których nie da się przewidzieć. Nie chcę w tym miejscu dyskredytwać biegów krótszych jak 5 czy 10 km, gdzie przewidywalność jest dużo większa (udało mi się przewidzieć mój czas z dokładnością do minuty :)), ale jednak półmaraton to ponad 21 km i dużo rzeczy może się wydarzyć.

Na tydzień startowy planuje jeden akcent na czwartek – tempo i luźny bieg w sobotę z rana – 6, może do 8 km w tempie regeneracyjnym.

Wracając do startu, plan jest na 4:55 min/km, ale w ciemno biorę 5:05 🙂 Oby adrenalina i klimat zawodów zrobiły swoje…

Tags from the story
,

2 komentarze

    • Będzie zając na 1h 40m, ale trochę się boję, bo to jednak 4:44 min/km a ostatnio dychę poleciałem na 4:51… Kurcze, ciężko wybrać strategię 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.