Bydgoszcz Triathlon 2017 cz.1

Trzecia edycja zdobyta !! 🙂 Rozwińmy tę myśl w takim razie…

W tym roku startowałem na dystansie 1/8, czyli 475 metrów pływania, 22 km na rowerze i bieg 5.5 km. Ta część zawodów odbywała się w sobotę, dlatego przygotowania rozpoczęły się w piątek.

Tak szczerze mówiąc, to jakoś specjalnie się nie przygotowywałem. Najważniejsze, czyli ciuchy biegowe, miałem już uszykowane, rower stał gotowy w piwnicy… Żebym nie był źle zrozumiany – nie olałem tematu, ale po prostu podszedłem do wszystkiego na spokojnie 🙂

Wstałem w sobotę trochę wcześniej. Spakowałem rzeczy do plecaka i rowerem ruszyłem na start 🙂 Tak, tak się składa, że zawody rozgrywane są jakieś 2-3 km od domu 🙂

Pierwsze co, to udałem się odstawić rower i zostawić rzeczy biegowe. Dużo tego nie było – buty, koszulka, kask, rękawiczki. I to wszystko. Startowałem w spodenkach kolarskich, które miałem na sobie. Woda była ciepła, więc nie było potrzeby ubierania się w piankę.

Do startu pozostała jeszcze mniej więcej godzina, więc zwiedziłem expo, rozejrzałem się po terenie, żeby podczas zawodów nie zgubić się, nawodniłem jeszcze izotonikiem i na jakieś 30 minut przed startem swojej grupy oddałem resztę rzeczy do depozytu.

Jak widać mimo braku „spinania się” na kilka dni przed startem i szykowania wszystkiego, udało się na spokojnie ogarnąć temat.

START

Startowałem w drugiej fali, czy o 9:30. W każdej z faj zawodnicy puszczani byli co około 10 sekund, dlatego do wody wskoczyłem około 9:45.

Pływanie

To był mój najsłabszy element, dlatego starałem się nie szarżować. Mimo wszystko co chwilę kogoś wyprzedzałem 🙂 Jak widać jednak aż tak źle nie byłem przygotowany ;P

Sądziłem, że będzie dużo gorzej, a płynęło mi się całkiem dobrze. Od początku złapałem swój rytm i praktycznie cały czas prosto zmierzałem do wyjścia. Sekundy i minuty leciały nieubłaganie, a końca nie było widać. Na szczęście schowane było ono nieco za łukiem i jak tylko je zobaczyłem, to wiedziałem już, że będzie dobrze.

Tak też było. Dopłynięcie zajęło mi około 8 minut, ale wyjście z wody i przebiegnięcie przez matę dodatkowe kilkadziesiąt sekund.

Szczerze mówiąc, to pierwszy raz płynąłem z pulsometrem i sam byłem ciekawy wykresu. Jak widać, balansuje gdzieś między 150 a 155. czyli mój zakres progowy.

Wracając do zawodów. Dobieg do strefy T1 liczył może ze 100-200 metrów.

T1

Po wbiegnięciu na halę i zlokalizowaniu roweru, szybko osuszyłem stopy ręcznikiem, założyłem wcześniej przygotowane buty, koszulkę, kask. W tym roku nie zapomniałem przypiąć numeru startowego 😉

Całkiem sprawnie zdjąłem rower ze stojaka, wziąłem kilka łyków izotonika i ruszyłem dalej.

Do końca strefy też było około 100 m, które należało przebiec z rowerem.

Całkowity czas spędzony w T1 to równe 4 minuty. Zerkając na klasyfikację końcową mogę stwierdzić, że był to całkiem dobry wynik. Osoby z czołówki spędzały tam średnio 2 minuty, natomiast średnia to jakieś 5 minut.

 

Kończąc ten etap byłem na 609 miejscu… Co było dalej? O tym już niebawem w części 2 🙂

Tags from the story
, ,

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.